wtorek, 16 grudnia 2014

Rozbiórka :)

Działo się tyle, że nas święta zastały. Ale zaopatrzyliśmy się w 2 wozy drewna na opał plus węgiel, trzeba było to jakoś w naszej stodole zmieścić, poukładać, trochę starego płotu pociąć... Ale ostatnio rzutem na taśmę załatwiliśmy rozbiórkę starego domu. A dziś panowie od okien ładnie zrobili obróbki i mamy cieplutko w dużym pokoju :)
Fotorelacja najlepiej pokaże zmiany ;)











Na święta już nic nie robimy, rodzice i brat zjeżdżają na 5 dni więc trzeba jedzeniem się zająć. W przyszłym roku ruszamy z dalszymi pracami, min. z podłogami i malowaniem. No i wreszcie mogę się wziąć za ogród jak tylko będę miała dostawę dobrej ziemi :)


niedziela, 21 września 2014

Pracowicie było, na szczęście już jest spokojniej

Na wsi jak to zwykle bywa, latem jest mnóstwo roboty. Pomijając bieganie do lasu za grzybami, jagodami, jeżynami to oczywiście przetwarzanie wszelkich dóbr na zimę odbywa się w pocie czoła. Zrobiłam w tym roku ok 200 słoików konfitur, sałatek na zimę i ogórki nadal po słoiczku konserwuję. Zakupiliśmy 200 litrową zamrażarkę aby zachować jak najwięcej produktów a także z innego prozaicznego powodu - zabrakło mi słoików ;) Zamrażarka ma funkcję eko więc nawet gdy nie jest w pełni załadowana to pobiera mniej prądu, gdy jest pełniejsza sama ustawia funkcję "normal", taki szósty zmysł normalnie :)

Co się nastałam przy garach to moje, a mojego kręgosłupa przeklinanie ale za to jaka radość gdy już zaczniemy te słoiki otwierać i zajadać. Na przyszły rok w warzywniku będzie wszystko co potrzebne do robienia sałatek w słoiki oczywiście to co na bieżąco do jedzenia też. A teraz czekam na przyjazd brata z całym zestawem bylin od rodziców, którzy wszystko mnie oddają a sami powiększają warzywnik. Mam pod oknem przy furtce taki reprezentacyjny skrawek ziemi i tam już posadzone zostały cebulki (jakie nie wiem, tata sam nie wiedział co wykopał), bratki wysiane w lipcu już zakwitły a to przecież są dwuletnie roślinki, widać im pasuje ziemia :) Resztę za tydzień będę wsadzać, znajdzie się też miejsce dla hortensjii i piwonii. Póki co jeszcze ogórki i sałata rzymska tam rośnie ale jak tylko przestaną to już tylko kwiatki pod oknem będą;)

W sierpniu ogrodziliśmy w końcu działkę, w 35 stopniowym upale, tylko moi rodzice i my. Tydzień temu tata znów przyjechał, niestety w tej okolicy ciężko dostać odpowiedni metal (dokładniej profile) do wyspawania bramy i furtki, czekaliśmy więc aż nasze zamówienie zostanie zrealizowane. Udało się w ostatniej chwili. Tata przywiózł nam krajzegę i tniemy teraz stary płot na opał, dokupimy z jeden wóz drewna z przecinki, tonę węgla na początek i jak zima będzie łagodna będziemy mieli cieplutko w domu. Ale trochę się trzeba napracować przy tym drewnie, bo raz, że naszpikowane gwoździami i trzeba młotkiem pomachać i pozaginać, to potem trzeba zwieść do stodoły i ułożyć w zgrabny stosik, żeby sobie schło i miejsca dużo nie zajmowało. 

W zimę będziemy odpoczywać, bo i cała praca w ogrodzie stanie, dlatego nie narzekamy tylko w pocie czoła pracujemy. Jaka satysfakcja... Mój J wraca z pracy, zjada obiad i tnie drzewo. I mówi: jakbyśmy dalej mieszkali w bloku, ty by się po obiedzie spało albo przed telewizorem siedziało a tu przynajmniej trochę ruchu jest :) Ech faceci ;)

Mała migawka z czasu gdy nie pisałam



























wtorek, 22 lipca 2014

Upał coraz bardziej uciążliwy...

Lato dla mnie może mieć i po 35 stopni codziennie, zwłaszcza teraz gdy mamy podwórko a na nim basen. Tyle, że u nas już od 2 tyg nie było nawet kropli deszczu. Wszystko usycha, wiśnie gubią żółte liście, w ogródku nawet koper słabo rośnie mimo, że podlewam rano i wieczorem. Jedynie z rzodkiewki coś będzie. 
Ptaki już dopajamy od dawna mimo, ze niedaleko strumyczek płynie ale on tak zarośnięty, że pewnie ciężko im tam dotrzeć. Poza tym na podwórku mamy gniazda pliszek, jaskółek i sikorek, młode już sobie podfruwają ale za daleko nie odlatują. Woda musi być cały czas.
Oj przydałby się deszczyk, inaczej jagody zaraz się skończą i grzybów nie będzie :(
Wysprzątaliśmy sobie stodołę, ustawiliśmy stare szafki z kuchni i mam tam składzik ze słoikami, trochę ich już narobiłam;) Słupki pod ogrodzenie czekają na dowóz siatki i podmurówki. Kasy trochę brak bo jak przeniesiono moje dokumenty dotyczące świadczenia pielęgnacyjnego na Paulinkę to od nowa musiałam w naszej gminie składać wnioski. I teraz wypłacą mi pieniążki ale dopiero 25 sierpnia za dwa miesiące :( Remont drugiego pokoju musimy odłożyć...




środa, 9 lipca 2014

Biały domek

Paulinka wracając z miasta zawsze woła w autobusie, że jedziemy do naszego białego domku. Nie da się ukryć jest mały, biały i przytulny co jej się chyba bardzo podoba;)

Na początku w środku było ciemno, kolory ponure, ale od tygodnia jeden pokój już prawie mamy ukończony, prawie bo w weekend pokryjemy go ostatnią mam nadzieję już całkiem kryjącą warstwą białej farby. Poprzednio był żółty i miał brudne ściany a teraz jest widniej i milej, zwłaszcza, że tam oglądamy mecze w TV, jemy i spędzamy razem czas:) 
















Celowo pokazuję kredens, w którym od razu się zakochałam;) Mieści niezliczone ilości talerzy, półmisków i innych moich skorup. Meble odkupiliśmy wraz z domem bo sami nie mieliśmy ani stołu ani nawet jednego krzesła;) Kuchnia wymaga całkowitego remontu bo odpada ze  ścian gruba warstwa tynku ale tam to już płyty k-g i płytki na ścianę pójdą a na podłogę gres imitujący deski. Na szczęście kuchenka jest malutka (dlatego lodówka stoi w pokoju tuż przy ciągu kuchennym) więc nie powinien ten remont pochłonąć wiele pieniędzy. Jednak nie wszystko an raz i kuchnia musi poczekać na "lepsze czasy". 

Siatka, słupki i podmurówka na front ogrodzenia zamówione. Jak tylko się zacznie udokumentujemy całe "zajście" :D

A ogródek w połowie skopał mi tata, drugą sama się zajęłam i teraz mam już obsiane wszystkie grządki;)



Jak już coś urośnie to wstawię dla potomności, co by nie było, że ręki do kwiatków i innych zielenin nie mam;)